Between Departures

Nazywam się Iga Weiss
Odkąd pamiętam, moje życie było związane z muzyką i podróżami.
Z rozwiązywaniem zadań domowych w garderobie, gdzie odbijały się dźwięki prób.
Z czytaniem w aucie.
Z zasypianiem przy muzyce w samolocie.
Z czasem spędzanym z przyjaciółmi podczas wycieczek i koncertów. Ale przede wszystkim — były to podróże.
Na początku niekoniecznie z wyboru.
Ciche podążanie za światłami sceny i drogą, która zawsze gdzieś prowadziła.
Nie zawsze było fajnie — być wszędzie, tylko nie w domu.
Na pewno było inaczej.
Bo choć często mnie nie było, zawsze wracałam i żyłam tak, jakby nic się nie zmieniało — a zmieniało się bardzo dużo.
Trudno było przywiązywać się do miejsc i ludzi, którzy wciąż się zmieniali.
Ale w pewnym momencie wszystko to przestało być koniecznością i czymś dziwnym.
Stało się wyjątkowym sposobem na bycie i życie.
Zamiast tylko zwiedzać — zaczęłam żyć.
W każdym kraju, który odwiedzałam, starałam się znaleźć swoje ulubione miejsca — nie jak turystka, ale jak mieszkaniec.
Zamiast zadawać pytania — słuchałam.
Byłam ciekawa historii nieznajomych.
Każde miejsce traktuję jak swojego rodzaju dom.
Z miejscami, do których mogę wracać.
Z ludźmi, z którymi mogę rozmawiać.
Każde miejsce uczy mnie czegoś nowego — nawet tego, że nie wszystkie są dla mnie.
I że nie wszystkie muszą mi się podobać.
Podróże nauczyły mnie cierpliwości, odwagi i marzeń.
Tego, że czasem można zapomnieć o świecie, patrząc na zachód słońca, a czasem czuć ten świat aż za bardzo.
Tego, jak warto poznawać nowe osoby i jak warto doceniać te, które zna się całe życie.
Tego, że nie musimy wybierać między jednym a drugim.
Można jednego dnia mieć ochotę na elegancką kolację — z nastrojową muzyką, stonowaną rozmową i spokojnym otoczeniem —
a następnego przeżyć najbardziej szaloną noc życia, gdzie nic nie jest ciche ani przewidywalne i nie ma czasu nawet mrugnąć.
Najpiękniejsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy pozwalasz im się wydarzyć.
Nie ma idealnych podróży.
Są za to takie, które po latach wspomina się z uśmiechem.
To one składają się na prawdziwe życie — takie, którego nie da się zaplanować w Excelu ani zamknąć w karcie pokładowej.
Ta strona to mój mały przewodnik po tych historiach.
Po miejscach, które zapadły mi w pamięć — albo moim bliskim.
To dźwięki, smaki i zapachy.
To wspomnienia, które zostawiły mi coś o wiele cenniejszego niż pocztówkę.
Mam na imię Iga, mam 20 lat i odwiedziłam już 45 krajów.
Niektóre z nich postanowiłam opisać tutaj — najlepiej, jak potrafię.
Z mojej perspektywy.
Z moimi ulubionymi miejscami.
Na bieżąco będę dodawać nowe wpisy, kolejne miasta i historie.
Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej i że znajdziesz coś dla siebie.
Już niedługo pojawi się tu jeszcze więcej:
?️ sklep z wyjątkowymi rzeczami,
?️ miesięczne artykuły o popkulturze, modzie, trendach i tym, co aktualnie kręci światem (i nami).
? współprace.
?gościnne teksty i podcasty.
Stay curious. Stay wild.




Wspomnienia filtrują rzeczywistość — zostawiają tylko najlepsze chwile, a najdziwniejsze historie stają się tymi, które opowiadamy najczęściej.

-

-

Los Angeles
Los Angeles to miasto, które pozwalało nam marzyć, zanim jeszcze naprawdę rozumieliśmy, czym są marzenia.…
-

-

San Francisco
San Francisco nie oczarowuje od razu. Nie zabiega o sympatię. Nie próbuje być tym, czym…
-

-









